O mnie

Nie piszę książek i nie napawa mnie dumą nazwisko na półce wśród poradników. Aczkolwiek może kiedyś napiszę pouczającą komedię, która bardziej utrwali się w głowach kobiet i mężczyzn, niż sztywno napisany poradnik. Tyle, że nie znajdziesz na okładce mojego nazwiska.

Prawdziwy problem potrzebuje wsparcia, zdroworozsądkowego głosu, wykonania do mnie telefonu w takich momentach, kiedy piję kawę na śniadanie, jestem jedną nogą pod prysznicem, pracuję nad innym materiałem, położyłam się ledwo płasko na łóżku. Zaplanowane godziny na rozmowy? Zapomnij… Jestem kobietą tak jak Ty. I doskonale wiem, co to znaczy budzić się rano z niekomfortowym uczuciem porażki, albo nocnych rozmyślaniach, że już minął kolejny dzień szóstego miesiąca od dnia, kiedy zaczęłam coś robić, a okazuje się, że jest gorzej. Sama momentami miałam ochotę założyć kółko wsparcia kobiet, które wzajemnie będą mówiły sobie „Wytrwaj!”, „Oszalałaś? Nie rób tego. Milcz!”. A gdy rzeczywiście nie warto się dalej angażować w związek z tym mężczyzną, to pokazać mu, że przecież potrafimy same też o siebie zadbać.

Nam się wydaję, że on przy nas też taki może być, jak przy innej. A okazuje się, że nie może, bo my jesteśmy inne od innych kobiet. I popadamy w tą cholerną frustrację, tłamsimy swoje ja.

Ale ja całkowicie wierzę, że oni potrafią, że oni są wrażliwi, ale każdy z nich jest inny. Ich problemem jest to, że oni boją się „spróbować” przekonać.

Zawsze lepiej dogadywałam się z mężczyznami, zawsze lepiej rozumiałam ich, ale przecież kobiety też rozumiem, bo sama nią jestem i co miesiąc przechodzę zespół napięcia przedmiesiączkowego z nadzieją, że za 10 lat wynajdą środek, bym mogła się na ten czas uśpić.

Jakby się z grubsza zastanowić, to wszystko jest grą, całe życie jest grą, a mężczyźni są w niej najlepszymi graczami, ponieważ oni mają to szczęście, że ich emocjonalność jest inna. Możemy zadbać tylko o naszych synów od dnia urodzenia ich, niż sądzić, że dorosłego mężczyznę da się pod tym względem zmienić.

Ale są jeszcze sposoby i istnieje szansa, że się uda. Potrzeba do tego samozaparcia i planu na siebie. I kogoś, kto będzie utwierdzał przy zdrowych krokach. Bez rozpamiętywania przeszłości i wylewania niekończących się żali na niego. Na to nie mam czasu, to bezproduktywne.

Mam na imię Joanna, mam 37 lat, wiem, jak Ci pomóc. Nie jestem terapeutką, nie rozwiążę Twoich psychologicznych problemów. Jestem doradcą specjalizującym się w problemach w związku. Wchodzę w sedno problemu i go razem z Tobą rozwiązuję.

Mam wszechstronne zainteresowania, jestem bezstronna i bezosobowa w swojej zdolności do postrzegania prawdy, ponieważ jestem zainteresowana bardziej faktami, potem postawami i osobistymi upodobaniami, które ten fakt wywołały.

Oceniam często sytuację z wielu punktów widzenia, widzę różne rozwiązania.